Barcelona Gaudiego – deser

Na czwartkowy spacer zaplanowaliśmy wszystko co najlepsze (i to, co można pokazać w jeden dzień osobie będącej pierwszy raz w stolicy Katalonii).

  • Budowle Gaudiego, tj. Casa Milla (w renowacji, można zwiedzać wewnątrz + dach), Casa Batllo
  • Pasaż Gracia
  • Park Guell ze słynną ławką Gaudiego – trzeba uprzednio zarezerwować dzień i godzinę wejścia
  • Sagrada Familia – trzeba uprzednio zarezerwować dzień i godzinę wejścia
  • wybrzeże
  • fontanna – multimedialna (dopiero w czwartek uraczyła nas pokazem w podkładem muzycznym)

Pasaż Gracia i Eixample przemierzyliśmy jednym tchem, by jak najszybciej dojść do Parku Guell. Po drodze udało nam się odnaleźć jeszcze jeden z pierwszych projektów Gaduiego – Casa Vinces, nieco schowany w bocznej uliczce, ogrodzony i sprawiajacy dzis wrażenie niedostępnego lub nawet opuszczonego.

Sam Park Guell był sporym rozczarowaniem. Wstęp niby darmowy, a jednak wejście do głównego kompleksu ubranego w ceramiczne mozaiki, był spektakularnie zeszpecony bramkami rodem ze stacji metra i stojącymi przed nimi w rządku kolejkami turystów. Obeszliśmy to szerokim łukiem, obiecując sobie powrót do Barcelony w miesiącach dużo mniej turystycznych.

Bilety na zwiedzanie Sagrady Familii zarezerwowaliśmy dzień wcześniej przez Internet – jest to spore ułatwienie, iż całe zwiedzanie odbywa się we ściśle określonych godzinach. Odwiedzenie Sagrady i wjechanie na wieże trzeba dobrze zaplanować (uwzględniając dostępność terminów).

Sama Sagrada wewnątrz to ukończony, mieniący się tysiącami barw ogromny kościół wsparty na kolumnach przypominających konary drzew (innowacyjne podejście do projektowania wsporników opracowane przez Gaudiego). Całość wraz z elewacją zewnętrzną – ukończona jest fasada Pasji i fasada Bożego Narodzenia, tworzą przepełniony symboliką kompleks. Wjazd na wieże odbywa się windą i musi być okupiony staniem w kolejce. Widoki z góry są jednak warte tych kilkunastu minut czekania. Również warto jest zejść z wież po krętych i niekończących się schodach, które niejednego mogą przyprawić o zawrót głowy. Aż nie można uwierzyć, że Sagrada jest wiecznym placem budowy od ponad 100 lat, a główna wieża i trzecia fasada są ledwie zaczęte.

Koniec dnia udało nam się zwieńczyć pokazem fontann pod MNAC. Tłumy wylewające się z metra, na naszej stacji nie mogły się mylić – w czwartki mają miejsce oficjalne pokazy. Jak się szybko okazało – mało spektakularne i bardzo przereklamowane. Odrobina lokalnego patriotyzmu i dumy pozwala nam powiedzieć, że nasza wrocławska fontanna zasługuje na więcej uznania i oklasków.

Barcelona – drugie danie

Barcelona – zgaga