Bieszczady zimą – relaks, śnieg i góry na weekend

Na wypad w Bieszczady zbieraliśmy się już od dawna. Ciągle coś nie pasowało lub wiatr wiał w innym kierunku. Aż w końcu się udało znaleźć czas, by odwiedzić ten zakątek Polski. A ponieważ nasz wyjazd zbiegł się z przedświąteczną zawieruchą, więc mogliśmy cieszyć się spokojem, ciszą i brakiem innych turystów. Zasłużony relaks na koniec roku? Tylko w Bieszczadach zimą!

Nasz wyjazd zaplanowaliśmy na trzy noce. Wydaje się, że to długo, ale jeśli wziąć pod uwagę trasę z Wrocławia (6-7h) i raczej średnie warunki drogowe, to czas skraca się do zaledwie dwóch, pełnych dni. A co można robić przez dwa dni w Bieszczadach zimą? Oczywiście odpoczywać, tylko tak nieco bardziej aktywnie!

widok na Smolnik o poranku

Smolnik o poranku – widok z naszego domku

Dzień 1

Tarnica

Jest piątek, 16 grudnia. W promieniu 50km jesteśmy chyba jedynymi przybyszami. Zresztą – jedynymi, którym chce się wychylić nos za drzwi. Na parkingu w Wołosate – pustki, wszystko dookoła pozamykane na cztery spusty, a o obecności mieszkańców świadczy tylko dym unoszący się leniwie z kominów. 

Wszystko dookoła jest białe, stąd też nasze obawy o stan szlaku i o to, czy w ogóle nie porywamy się na zbyt ambitny cel. Na mapie Tarnica nie wyglądała na wyzwanie, ale w śniegu… to już coś innego. Do tego GOPR wydał ostrzeżenie o I-szym stopniu zagrożenia lawinowego – a to oznacza, że śniegu już trochę na zboczach zalega (tu aktualny stan).

Na nasze szczęście znalazł się jednak jakiś śmiałek, który przetarł szlak. Po cudzych śladach znacznie łatwiej iść – wiadomo, że można przejść i jakiej warstwy śniegu możemy się spodziewać. A i na szukanie trasy nie trzeba tracić czasu i energii. Wszystko dookoła oklejone jest wręcz bajkową bielą, a sosny uginają się niebezpiecznie pod ciężarem mokrego śniegu. W takiej scenerii to grzech nie zrobić kilku zdjęć, zwłaszcza, że pogoda nam wybinie dopisała.

Spodziewaliśmy się trasy nieco trudniejszej. Wszak jest tu kilka stromych podejść, ale Tarnica nie należy do wymagających. Gdy wchodzimy na szczyt słońce skryte jest już za grubą warstwą chmur. Widoczność za to jest fantastyczna – w oddali na zachodzie widać błyszczące bielą Tatry. 

 

Królowa (w) śniegu? Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady
Bieszczady
Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady
Tarnica, Bieszczady
tarnica-wolosate

4h 30min, niecałe 10km

Droga w dół to kroczenie po własnych śladach. Z każdym kwadransem robi się bardziej szaro i nieprzyjemnie. Po porannym słońcu i błękitnym niebie nie ma już śladu. Idziemy więc bardziej z przymusu niż przyjemności. Gdy docieramy do parkingu jest około 14:30. Akurat w samą porę, by zdążyć do domku przed zachodem słońca. 

Wilcza Jama, Bieszczady

Takim widokiem cieszyliśmy się w piątkowy wieczór

Wilcza Jama

Czyli gdzie zatrzymać się w Bieszczadach

Romantyczny weekend w górach, w drewnianym domku z kominkiem był na naszej liście “to do” od dawna. Z tym marzeniem udało nam się trafić idealnie. Wilcza Jama zasługuje na 5+ (a rzadko kiedy polecamy coś z czystym sumieniem). Pokoje w domkach są schludne i czyste, widok z werandy jest po prostu magiczny, a gdy zgłodniejecie, to w karczmie możecie liczyć na prawdziwe przysmaki z dziczyzny i dobre piwo. Aha – śniadanie jest po prostu genialne, a naleśniki to rozkosz dla podniebienia! Dla niewtajemniczonych – w kominku jednak trzeba umieć rozpalać (lub mieć podpałkę), jeśli marzy Wam się relaks w blasku tańczącego ognia. Wilcza Jama na booking.com.

zdjęcie wnętrza: booking.com

Wilcza Jama, Bieszczady
śniadanie w Wilczej Jamie, Bieszczady

Dzień 2

Cerkwie i Chatka Puchatka

Sobotni poranek zapowiada się iście uroczo – słońce znów oświetla całą dolinę a na niebie leniwie unosi niewiele chmur. Szybko więc futrujemy absolutnie wyśmienite śniadanie w Wilczej Jamie, wrzucamy plecaki i sprzęt na tył auta i w drogę.

Dziś w planie co prawda mamy Osadzki Wierch, ale nie możemy oprzeć się pokusie, by zobaczyć kilka starych, drewnianych cerkwi. Tu kolejno zatrzymujemy się w Smolniku (niemalże po sąsiedzku), Chmielu i Dwerniku (cerkiew w Hoszowie odwiedzamy w drodze powrotnej w niedzielę). Pełną listę drewnianych cerkwi wpisanych na Listę UNESCO w 2013 można znaleźć na Wikipedii, a o samych cerkwiach więcej można przeczytać na idziepoziemi.wordpress.com oraz w dziale serwisu Twoje Bieszczady.

Cerkiew w Smolniku, Bieszczady

Cerkiew w Smolniku (1792)

Cerkiew w Hoszowie, Bieszczady

Cerkiew w Hoszowie

Cerkiew w Dwerniku, Bieszczady

Cerkiew w Dwerniku (1898, przeniesiona na obecne miejsce ze Smolnika)

Cerkiew w Chmielu, Bieszczady

Cerkiew w Chmielu (1906)

Docieramy na parking w Brzegach Górnych. Kilka stojących już aut i pare krzątających się osób definitywnie oznajmia, że jest już weekend i w góry przyjechało trochę podobnych nam zapaleńców. No cóż – nie tylko my chcemy wykorzystać piękną pogodę! 

Mimo że termometr bezlitośnie pokazuje -6°C, to odczuwalna temperatura w słońcu jest znacznie bardziej łaskawa. Po kilkuset metrach marszu zaczynamy ściągać kolejne warstwy cebulki. Mniej więcej w połowie drogi do Chatki Puchata (schronisko), decydujemy się na założenie raków – jednak na ubitym śniegu jest w nich bezpieczniej. Śnieg miejscami jest po kolana, więc tym bardziej cieszy nas, że szlak został lekko udeptany. 

Powyżej górnej granicy drzew niska temperatura daje o sobie znać za sprawą silnego, przybierającego na sile wiatru. Ostatnie 300m przed schroniskiem definitywnie odbierają nam chęci na dalszą wędrówkę na Osadzki Wierch – może i widok będzie z niego ładny, ale przyjemności z chodzenia po grani za grosz. W Chatce opróżniamy termos z ciepłej herbaty, zakładamy jedną warstwę odzieży więcej i ruszamy w dół. 

Bieszczady
Chatka Puchatka zimą, Bieszczady
Bieszczady
W drodze na szczyt, Bieszczady
Prawie na szczycie, Bieszczady

Ponieważ nasza przechadzka skończyła się o godzinę szybciej, więc na koniec dnia jedziemy zapolować teleobiektywem na żubry. Te stanowią najłatwiejszy cel dla fotografów w Zagrodze Pokazowej Żubrów, przed Muczne. Na ładne zdjęcia jest już dziś jednak za późno. 

Żubry, Bieszczady
Wilcza Jama, Bieszczady

Dzień kończymy na prawdziwej uczcie w karczmie naszych gospodarzy i na romantycznym wieczorze przy kominku. 

Dla nas były to dwa perfekcyjne dni w Bieszczadach!

Mapa starych cerkwi w Bieszczadach
i południowo-wschodniej Polsce

stare cerkwie w bieszczadach mapa
Karkonosze, Śnieżka

Pierwszy śnieg – Śnieżka i Karkonosze zimą

Rudawy Janowickie - Starościńskie Skały

Rudawy Janowickie na szybki spacer niebieskim szlakiem