Bilbao, gdzie nowoczesność flirtuje z kulturą

Nie wiedzieliśmy czego możemy spodziewać się po Bilbao. Jedynie zwabiła nas tam nietypowa bryła Muzeum Guggenheima. Tego muzeum, które zostało wzniesione po to, aby wyrwać miasto z kryzysu. Skutecznie. Na zwiedzanie przybyliśmy zbyt późno a i też czasu na to nie mogliśmy przeznaczyć. Zamiast tego ucięliśmy sobie długi spacer po mieście oddanym fieście i świętowaniu z ogromnym rozmachem. Każdy placyk, większa ulica i skwer zajęty był przez jakąś scenę. Zewsząd dobiegały różne odgłosy melodii, muzyki, bębnów i śpiewu. Bawili się wszyscy – od maluchów po starszyznę. Jedni popijali piwo, inni sangrię lub wino. Był to zupełnie inny obraz święta miasta (trwającego przeszło tydzień) niż to, co możemy oglądać u nas.

Bilbao sprawia wrażenie miasta, które stawia na nowoczesność i kulturę. Wydaje się, że robi to całkiem sprawnie.

Bezkresne plaże Atlantyku

Tapas

W królestwie tapas, czyli dlaczego San Sebastian tak nam smakuje