Jak targ uratował Carnac

Mieliśmy ambitny plan – jak najszybciej wyjechać z Carnac, które nas tak rozczarowało. Spakowani, przygotowani na podbój półwyspu Quiberon zdaliśmy na się wyznaczoną przez nawigację na trasę, która to okazała się nieprzejezdna jeszcze w samym Carnac. 

Główna ulica była ot tak zamknięta. Targ w Carnac rządził się swoimi prawami – całe szczęście! Stoły uginały się od wymyślnych owoców morza, kiełbas, serów, miodów, domowych przetworów. Nie zabrakło oczywiście stoisk z topami, które robiły furrorę w TV.Utkwiły mi w pamięci z targu w Carnac trzy rzeczy:

Co uratowało Carnac?

1. Pyszne ciastka z cukierni obok targu.

2. Pan ze stoiska targowego z plastrem świeżej kiełbasy, który na mnie warczał – bardzo chciał, abym skosztowała mięsiwa, a że nie chciałam sobie psuć smaku w ustach po dopiero co zjedzonym pysznym ciastku, zaczął na mnie dosłownie warczeć!

3. Cudownie prezentowane na targowych stoiskach owoce morza.

Skusiła nas zupa z owoców morza, którą postanowiliśmy zjeść napawając się krajobrazem półwyspu Quiberon. Tam też postanowiliśmy, że zanim udamy się na zwiedzanie zamków wzdłuż Loary, odwiedzimy La Rochelle, a po drodze zatrzymamy się na noc w hotelu F1 w Saint Nazaire. Z samego hotelu pamiętam jedną rzecz – toalety, w których była serwowana relaksacyjna muzyka.

A słynne Menhiry?! Odpuściliśmy… Widok kilku jakoś nie napawał nas zbytnim zachwytem.

 

Praktyczne informacje o Carnac i okoliczne atrakcje:

Strona miasta Carnac: http://www.carnac.fr/

Hotel F1 w Saint Nazaire: http://www.hotelf1.com

mont saint michel

Mont Saint Michel – for the day

La Rochelle – ostrygi, krewetki i plaża