Trochę kwadratowe Helsinki

W Helsinkach zatrzymujemy się na jeden dzień, a zważając na pogodę i tutejsze ceny – grubo za długo. Stolica Finlandii nie jest uwodzicielską, przyjemną dla oka oazą, którą chcecie odkrywać po kawałku. Jest prosta, ciosana równymi liniami, kształtująca umysł przestrzenią pozbawioną miejsca na duszę. Jest stworzona dla inżynierów, nie artystów.

helsinki-finland-29

Miasto nowoczesnej myśli technicznej i niewątpliwie ojczyzna wielu genialnych pomysłów (Nokia i Skype) sprzyja  inżynierii. Ciężko tu znaleźć cokolwiek z polotem. A jeśli się nawet to Wam uda, to niechybnie polot ten związany będzie z prostotą i minimalizmem lub modernizmem. Samo rozplanowanie centrum to kąty proste z głównym deptakiem. Czasem można się tu natchnąć na odrobinę secesji, bardzo skromnej i bardzo nieśmiałej.

helsinki

Jak zatem zwiedza się Helsinki? Z ironią powiedzieć można, że prosto.

Droga jaką obraliśmy zaczyna się pod jedną z czterech hal targowych – Hakaniemen Kauppahalli. Eleganckie stoiska pełne świeżych ryb i smakołyków to widok, który cieszy oczy i rozbudza kulinarną wyobraźnię. Aż szkoda, że jesteśmy po śniadaniu i przed całym dniem chodzenia, bo świeży łosoś wygląda tu dosłownie niczym “wrzuć mnie na ruszt“. No – może później.

Hakaniemen Kauppahalli Helsinki
helsinki-finland-9

Główną wizualnie atrakcją Helsinek jest Tuomiokirkko –  helsińska, neoklasycystyczna,  biała katedra. Ogromne gmaszysko postawione na wzgórzu skąd widać sporą część miasta. Nieporywająca, ciężka i niepasująca do okolicy.

helsinki - cathedral

Dla kontrastu Sobór Uspieński – główna cerkiew prawosławna w Helsinkach jest z czerwonej i starej cegły. Budowana była mniej więcej w tym samym czasie co katedra (połowa XIX w), więc podobnie do swojej luterańskiej, białej odpowiedniczki cechuje się podobną rozpasłością i wagą wizualną. Podobnie też zajmuje szczyt wzniesienia i podobnie można spod jej bram podziwiać spory kawałek miasta, a zwłaszcza portu.

Sobór Uspieński

Sam port jest do bólu praktyczny. Przystanki tramwajów wodnych, statków czy łodzi wycieczkowych zajmują całą długość nabrzeża. Plac wypełnia targ, gdzie turystom próbuje się wciskać futra z renifera, fińskie flagi i wszystko, co przypłynęło ostatnim kontenerem z Chin. Między tym na dużych patelniach smażą się ryby i kiełbasa. Przysmaku – smażonych sardynek radzę tu unikać. Sprawdzone… niestety!

dsc03662-copy

Przy porcie mieści się druga hala targowa – Vanha Kauppahalli i jeśli właśnie w porcie złapał Was głód, to skierujcie swoje nosy i języki tu. Poza oczywistością, jaką są stragany z rybami, jest tu całkiem dobre i polecane bistro. A i sama hala w środku przywodzi nieco nostalgii związanej z wyobrażeniem starodawnego miejsca dobijania targów.

Przy porcie zaczyna się główny deptak – Esplanadin Puisto. To prosty, długi park, przecięty szeroką aleją. Na uwagę zasługuje w nim przede wszystkim przepiękny, secesyjny pawilon i kawiarnia za razem – Kappeli. I jeśli zastanawiacie się, gdzie tu usiąść na kawę, to od razu powiedzieć możemy, byście oszczędzili sobie szukania. I tak tu wrócicie.

Kappeli helsinki

Kappeli to ikona świata artystów Finlandii i tych, którzy do jej stolicy zawitali. Piękne, przestronne pomieszczenia przypominają wiek złotej epoki i secesji. Jeśli macie odrobinę szczęścia, to może uda Wam się usiąść przy jednym z czterech, okrągłych i przeszklonych alkierzy, by za zamkniętymi, również szklanymi, drzwiami zapomnieć o całym świecie i oddać się smakowitym słodkościom i kawie. Cały obiekt należy do miasta, więc ceny na przekór lokalizacji są absolutnie normalne. Cześć restauracyjna oczywiście jest nieco droższa.

Kappeli helsinki
helsinki-finland-17

Centrum i okolice dworca kolejowego to jedno, wielkie centrum handlowe. Pełno tu butików, sklepów, galerii i miejsc na wydawanie pieniędzy. Kamienice są tu nieco ciekawsze, choć cała okolica nie porywa. Dworzec kolejowy swoim kształtem chyba najlepiej oddaje naturę Helsinek – prostota. Kropka.

Zachodzimy też z ciekawości do sklepu monopolowego. Alkoholizm w Finlandii to plaga narodowa, z którą państwo próbuje walczyć wprowadzając coraz surowsze zakazy. Ceny – abstrakcyjne. Najtańsza wódka sprzedawana jest w plastikowych butelkach. Porządku w sklepie pilnuje ochroniarz w rynsztunku i wyglądem przypominający komandosa z oddziałów specjalnych. Dobrze, że zostały nam dwie butelki proseco przywiezione jeszcze z Polski, bo tu za taki luksus przyszłoby nam zapłacić sześciokrotnie więcej.

helsinki-finland-21

Helsinki opuszczamy o świcie, kierując się na prom płynący do Tallina. Opuszczamy je bez smutku i tęsknoty. Czas spędzony tu nie był ani przyjemny, ani nieprzyjemny. Ot – normalne miasto niewywierające głębszych wrażeń. Tak na pół dnia jak znalazł.

naantali

Turku i Naantali, czyli muminki wyjechały a została Buka

Tallin, Estonia

Tallin jak z bajki