D-Day w Normandii

Arromanches i jego przerażająca plaża… Brrr… To tutaj rozegrały się najbardziej drastyczne momenty z lądowania Aliantów na plażach Normandii. Mimo to warte zobaczenia – wystarczy spojrzeć jeden raz, aby obraz wrył się w pamieć. Wyobraźnia sama zaczyna odtwarzać obrazy z “gorącego okresu”.

Pointe du Hoc: Amatorom gier takich jak Call of Duty 2 znany jest zarówno klif Ponte du Hoc jak i krajobraz rozciągający się wokół niego. O bitwie z 1944 obecnie przypomina pomnik, muzeum oraz kratery po wybuchach bomb jak i fragmenty niemieckich umocnień. To dookoła tego miejsca zbudowane zostały pierwsze sceny z Szeregowca Ryana.

Już w Point du Hoc tańczyliśmy między kroplami deszczu. Zatem ze stoickim spokojem przyjęliśmy wieczorową deszczową aurę. Okazało się, że ciężka, zajmująca dużo miejsca w samochodowym bagażniku, wydawałoby się nawet, że niepraktyczna – plandeka, zapewniła nam ostoję przed ulewą. Co więcej, Maćkowi udało się rozpalić grilla z przemokłego węgla, stąd wszyscy szczęśliwi raczyliśmy się łososiem. Kampingowanie w Grandcamp Maisy uzyskało status “udane”, choć pogoda próbowała zepsuć nam dobry humor.

Nocleg: www.campingdujoncal.com

 

Deauville i Beuvron en Auge – małe jest piękne

Mont Saint Michel – szok, szok

Balfleur, Cherbourg i Mont Saint Michel nocą – Dolna Normandia