Tofana i pizza na wysokości!

Plan jest taki – jemy dziś pizzę! Ale nie byle gdzie! Pizza musi być dobra a miejsce unikalne. No i gdzie? I gdzie?! O… tu jest jedna obiecująca knajpeczka: na 2470 m n.p.m. i mają kilka pozycji z salami! Zatem pakujemy się do kolejki i jedziemy najpierw na szczyt Toffana di Mezzo, by potem, jakiś kilometr niżej, zjeść szybki włoski lunch. 

poranek

Zanim dojdziemy do lunchu zatrzymajmy się chwilę na śniadaniu. Wróć… zatrzymajmy się na pobudce. Po przeprawach z naszą pierwszą w życiu via ferratą i kilkugodzinnym trekkingu po górach noc spędziliśmy w aucie, w całkiem malowniczym miejscu: Val Valparola przy Passo Falzarego. Co prawda zdjęcia wschodu słońca jakoś specjalnie piękne nie wyszły, ale ciacho w tutejszym Riffugio wynagrodziło wszystko! A i po cappuccino jakoś dzień stał się od razu piękniejszy.

Zachęceni pogodą i trochę gonieni napiętym na dziś planem ruszamy w drogę. Trochę chodzenia dziś też będzie.

Val Valparola
Val Valpora
Val Valparola Riffugio
Val Valparola

Na Tofanę!

Wycieczkę kolejką na szczyt postanowiliśmy zacząć od stacji pośredniej przy obserwatorium. Wiecie – taniej podjechać było do Baita Pie Tofona i przejść się 20min. Zresztą – wjazd na górę i zjazd nawet z tego miejsca to 25 Euro za osobę (bilety do kupienia w restauracji).  Ze szczytu Tofana di Mezzo zejścia są tylko przez via ferraty, więc powrót w wagoniku to tym razem dla nas przymus.

Tofona - kolejka

Wjazd z przesiadką zajmuje około 20 minut. Szybko. Podróż przez chmury w małej budce kołysanej każdym podmuchem wiatru daje do myślenia. Zwłaszcza, że widać niewiele. Temperatura też spada drastycznie. Na dole krótki rękawek wystarczył. Tu, na 3244 m wyciągamy grubszą odzież. Wieje. 

Na szczęście wieje… I chmury otulające szczyt powoli znikają.

Tofana di mezzo
Tofana di mezzo

Widokami nacieszyliśmy się połowicznie. Chmury za nic nie chciały ustąpić ze wschodniej strony i stolicę regionu – Cortinę d’Ampezo ujrzeć mogliśmy tylko na chwilę. No cóż… przynajmniej zachodnia część masywu dała się podziwiać. Kręcimy się więc chwilę między punktami widokowymi. Ścieżki są tu w miarę szerokie i zabezpieczone liną, więc nawet tak bojaźliwe dusze jak ja, mogą się czuć choć trochę swobodnie. Trochę… Gdy robi się nam już zimno zjeżdżamy do stacji pośredniej. Czas zjeść obiecaną pizzę! 

Capanna Ra Valles (2470 m) reklamuje się jako najwyżej położona pizzeria we Włoszech. Ok, wierzymy na słowo. Jednak nie to jest najważniejsze. Wysokokść i widoki nie nadrobią kulinarnych niedociągnięć. Pojawia się pytanie, czy pizza dorównuje smakiem otoczeniu?

Zajmujemy miejsce na rozległym tarasie, z całkiem miłym widokiem. I czekamy… czekamy… i czekamy. Obsługa ma nas i wszystkich innych dosłownie w tylnej części ciała. Zamówienie udaje się złożyć przypadkiem. Przypadkiem pewnie też trafi na kuchnię, bo czekanie bynajmniej nie kończy się na wskazaniu palcem pozycji w menu. Gdy jednak pizza ląduje na naszym stole, cała zgryzota i wątpliwości idą w niepamięć. Tak, to jest przyzwoicie wypieszczona, włoska pizza. Ach, mamy perfekcyjny dzień…. a wybiła dopiero 13:00!

 

IMAG0760
IMAG0759
Passo Giau

Najpiękniejszy wschód słońca w Dolomitach – Passo Giau

Via ferrata Astaldi, Dolomity

Via ferrata Astaldi w Dolomitach – coś łatwego na początek