Villandry i ogrody miłości

Pomimo późnej pory postanowiliśmy przegryźć gorycz Usse jeszcze jednym zamkiem. Wybór kierunku jazdy nie był łatwy. Jak wytypować zamek, który podniesie średnią zadowolenia z dnia w taki sposób, aby nie mieć poczucia, że nasz dzisiejszy dobór zamków był chybiony? Ruszyliśmy zatem w kierunku Villandry. Odrobinę zmęczeni, jak zawsze głodni, zaczynaliśmy szukać pretekstu do tego, aby zakończyć dzisiejsze wojaże na bajkowym zamku w Usse i udać się na poszukiwania miejsca do spania. Całe szczęście chęć zobaczenia jeszcze więcej i więcej była silniejsza.

Villandry oczarowało nas pięknymi ogrodami. Pachnący zielnik snuł się przy spacerowym szlaku, wzdłuż którego biegła ścieżka osłaniana przed słońcem przez winogron. Potężny warzywniak z rozpisanymi naprzemiennymi siewami, zajmował zaszczytne centralne miejsce ogrodu. Nie zabrakło również labiryntu, po którym można było ukołysać zaburzony błędnik przy przepełnionym harmonią i spokojem ogrodzie wodnym. Natomiast punktem kulminacyjnym był ogród dekoracyjny, w którym zaprojektowane zostały ogrody miłości: czułej, paryskiej, ulotnej i tragicznej.

Zapadający zmrok i puste żołądki wskazały nam kierunek kempingu.

Strona zamku: www.chateauvillandry.fr

Chinon i Usse, czyli ciastka kontra kicz

Chenonceau zamek

Zamek Chenonceau – kobiet panowanie