Triftbrücke – przepaście, lodowiec i wiszący most

Jeden krok. Drugi krok. Trzeci. I jeszcze dwa. Powoli. Uff. 3m za nami, a pod nami? Jakieś 100 m niżej, gdzieś między podeszwami a przerażającą przestrzenią wije się głośna struga potoku. Te kilka kroków wydaje się niczym, gdy patrzymy na drugi koniec mostu. I te liny. Jakoś nie sprawiają wrażenia bardzo grubych. Krok. Potem kolejny. Chyba ósmy. Jeszcze kilka i można się przyzwyczaić do lekkiego huśtania. To co, idziemy dalej przez Triftbrücke? No pewnie! Wszak to najlepszy most wiszący w Szwajcarii i to zaraz obok spektakularnego Sustenpass!

Wiem, że idziemy! Gdybyście nie chcieli, nie czytalibyście tego teraz! Więc Idziemy. Krok. Deski pod nogami są ciasno zamontowane. Krok. Nie na tyle ciasno jednak, by schować otchłań poniżej. Krok. No nie… ktoś wpadł na pomysł, by poskakać. Krok. Most lekko sprężynuje i wibruje. Krok. Nie jest źle. Krok…krok…krok… i śmiało do przodu. W połowie można rozejrzeć się na boki. Po prawej mamy lodowiec Triftgletscher – szybko cofający się ogrom lodu, który jeszcze 30 lat temu wypełniał całą dolinę. Po lewej – wąwóz i panoramę na dolinę. Od przepaści oddziela nas tylko lina i siatka. Genialne przeżycie, z małą dawką adrenaliny! Jedni przechodzą przez most jak przez chodnik, inni – z duszą na ramieniu i miękkimi kolanami walczą o życie z każdym kolejnym krokiem tylko po to, by na końcu uświadomić sobie, iż nie ma innej drogi powrotnej niż znów przez most.

Triftbrucke - most wiszący w Szwajcarii

Most wiszący

Idea mostu powstała w latach dziewięćdziesiątych, gdy lodowiec zaczął topić się drastycznie szybko. Droga przez lód do schroniska Trifthütte wkrótce miała zostać odcięta, a wyznaczenie innego, bezpiecznego i krótkiego szlaku było niemożliwe (zresztą – do Trifthütte szlak i tak nie jest ani krótki, ani bezpieczny nawet teraz). Powstał więc pomysł mostu. Szybko, prosto i na skróty. Zbudowano most i równie szybko okazało się, że jednak trzeba go rozebrać i postawić nowy. Bardziej bezpieczny, bardziej odporny na wiatr, bardziej dostępny. Oczywiście wszystko to dzięki niedzielnym turystom, którzy upatrzyli sobie stary most jako cel wycieczek i z narażeniem życia, w trampkach do niego się wspinali! Nowy most, po którym dziś chodzimy, powstał w 2009 roku. Budowa zajęła zaledwie sześć tygodni i pochłonęła 350 tyś Franków. Stary rozebrano i… przeniesiono w inną dolinę, bo przecież nie może się most zmarnować!

Triftbrücke ma 170 m długości, zabezpieczony jest siatką. Przed wiatrem chronią go dwie liny boczne schodzące po przekątnej w dół. Główna konstrukcja opiera się na czterech linach nośnych. Każda z lin wytrzymuje 18t. Do budowy mostu zużyto w sumie 5km różnych lin i 6500 śrub. Brzmi już bezpieczniej, prawda?

Tylko jak się tu dostać, zapytacie.

Triftbrucke - most wiszący w Szwajcarii
most wiszący Trift - widok po przejściu z góry
Triftbrucke - most wiszący w Szwajcarii
Triftbrucke - most wiszący w Szwajcarii

Szlak hikingowy do mostu Triftbrücke

Nie będę owijał w bawełnę – wjedźcie kolejką. Idąc do mostu i tak się lekko zasapiecie. Zawsze możecie zejść. Bez kolejki cała trasa to 1000 m pod górę i 13km w dwie strony. Lepiej ten czas przeznaczyć na odkrywanie Sustenpass i okolic. Ale dla odważnych i niezłomnych – łatwizna na bok!

Szlaki są dwa – wschodni i zachodni. I tu uwaga – oba są oznaczone na czerwono jako T3, czyli szlakie górskie. Problem z nimi jest taki, że oba przecinają pionowe ściany wąwozu i bardzo zalecane jest przejście tych odcinków jak najszybciej. Oba są mocno eksponowane, a z góry często spadają kamienie (w 2019 doszło do osunięć i jednego wypadku śmiertelnego). Nie polecam wybierania szlaków przed początkiem czerwca, gdyż zalega na nich śnieg czyniąc je niemożliwymi do przejścia (ten odcinek jest niemalże przed górną stacją kolejki, więc możecie obejść się ze smakiem wycieczki).

Wschodni wydaje się bezpieczniejszy – tego jednak jeszcze nie sprawdziliśmy. Zachodni jest krótszy (4km), łagodniejszy (500m w górę) i ładniejszy (ocena z oddali ;-)), ale też bardziej eksponowany. Oba łączą się mniej więcej na wysokości górnej stacji kolejki.

Od stacji kolejki ciągle macie kawałek do przejścia. Niewiele, bo tylko 2.4km i 400 m w górę. Trasa od tego miejsca jest łatwa i przyjemna. Po około 90 minutach staniecie przed mostem.

W drodze powrotnej zajrzeć można do Windeggenhütte na piwko i jakąś przekąskę. To bardzo fajna pętla z pięknymi widokami i ciekawą, urozmaiconą trasą. Można też wybrać się dalej, za most, do Trifthütte, ale tu ostrzegam – to już jest szlak niebieski, czyli high alpine trail T4-T5 – liny, łańcuchy i spora ekspozycja na skałach. W deszczu i po – skrajnie niebezpieczny. No i tam jeszcze nie byliśmy ;-)

Dolina w okolicy górnej stacji kolejki i wiok na Alpy Szwajcarskie
Sustenapss

Sustenpass

przez las

Triftbrücke – praktyczne uwagi

  1. Kolejka linowa z Gadmen do górnej części szlaku jest malutka i zabiera maksymalnie 8 osób. Wycieczka trwa 10 min i w ścisku jest mało komfortowa. Dodatkowo – rezerwacja godzin wjazdu oraz zjazdu jest konieczna. Nie ma możliwości zmian, a jeśli się spóźnicie, możecie nie doczekać się miejsca w kolejnych kursach! Rezerwacje: https://besucherdienst.kwo.ch/grimselwelt/
    Cena w dwie strony: 24.00 CHF.
  2. Parking przy kolejce jest mały, ciasny i zapchany. Warto przyjechać tu nieco wcześniej, by uniknąć rozczarowania i stresu przed wejściem do kolejki. My raz byliśmy niemalże na styk, gdyż trzeba było czekać na miejsce a potem biec pod górę 150m.
  3. Dobre obuwie jest wskazane!
  4. Jeśli szukacie noclegu w okolicy, to najbliżej jest Gadmen – jest tu kilka hotelików oraz fajny kamping. Inną bazą noclegową w okolicy jest Innertkirchen (raczej niezbyt urocze) i nawet ładne Meiringen. Choć najlepiej zrobicie wybierając albo Hasliberg (widoki ze zbocza) albo Brienz (jezioro, widoki i łatwy dojazd)

 

Kryształ górski z Binntal, minerały, Szwajcaria

Binntal i poszukiwania minerałów, czyli w dolinie ukrytych skarbów

Lucerna - Most Kapliczny latem

Lucerna – miasto, przewodnik, atrakcje – ruszamy parostatkiem w piękny rejs