Po porannych obowiązkach, sprzątaniu czy zakupach zostało nam pół dnia. By sobotę nie spisywać za wcześnie na stratny szukamy w głowach i na mapie jakiegoś miejsca, gdzie można pochodzić po górach. Sowie? Chyba nie dziś. Stołowe? Może. A może Szczeliniec Wielki?
Karpacz na weekend to niekoniecznie lotniskowiec pod banderą Gołębiewski, tandetny deptak i autostrada na Kopie. Karpacz ma ciągle do zaoferowania to, czego rozpychająca się komercja nie może zepsuć – piękne górskie wiodki i pełne zieleni szlaki. I można tu ciągle poobcować z przyrodą a nie z bliźnimi.