Szlak do źródła Renu i jeziora Tomasee

Ren obok Rodanu, Łaby i oczywiście Dunaju to jedna z najdłuższych i najważniejszych rzek starego kontynentu. 1233 km wije się przez Szwajcarię, rozdziela Niemcy od Francji, by ostatecznie przynieść do Morza Północnego 2900 m³ wody w każdej sekundzie. Zanim jednak Ren stanie się potężną rzeką, musi być przecież zaledwie strumyczkiem! I właśnie źródło tego strumyczka zamierzamy odnaleźć w górach Gryzonii!

Pomysłu na wycieczkę miał być taki, by trasa nie była ani za długa ani za stroma. Poziom trudności? Najlepiej T2, gdyż tym razem nie idziemy sami. Na wyprawę wyciągam moich rodziców, którzy ani nie mają dużego doświadczenia w górach, ani też naszej kondycji. Cel to coś lekkiego i oczywiście z mega widokami! A ponieważ na Fronalpstock już byli, na Rigi też, a i Eggishorn nie jest im obcy, więc trzeba było się trochę nagłowić! I do tego pogoda – w większości Szwajcarii zapowiadano burze i przelotne deszcze, co zawęziło możliwości. Wybierałem więc jedyną suchą okolicę i przeczesuję mapę w poszukiwaniu idealnego szlaku trafiłem na… O! Źródło Renu i Tomasee (Romansh: Lai da Tuma or Lag da Toma)! Tylko 1.5h samochodem. Dystans 8.5 km i 420m podejścia! Zapowiadało się idealnie.

No to jedziemy!

Szlak numer 49 zaczyna się na przełęczy Oberalppass. Jest tu duży parking, stacja kolejowa (a jakże!) i kilka knajpek. Amatorzy przejażdżek słynnymi serpentynami na rondzie w Andermatt wybierają kierunek “Gothardpass” lub zjeżdżają na Furkapass. I pomimo iż szlak do źródeł Renu jest mocno promowany przez My Switzerland, to wycieczek tu za wiele nie spotkacie. Autokary omijają tę okolicę szerokim łukiem, a przewodniki o niej milczą. Ot, jakieś miejsce na uboczu. I dobrze, bo trasa jest wąska, stroma, a poza tym, fajnie jest mieć całą tę przyrodę tylko dla siebie!

Oberalppass

Pierwszy odcinek szlaku jest raczej nużący. Z parkingu trzeba przejść 400m wzdłuż drogi, by potem odbić wydeptaną ścieżką w kierunku doliny. Zabawa i widoki zaczynają się po pierwszym kilometrze, gdy wychodzimy na wąską ścieżkę. Tu przecinamy strome zbocze i przepaść. Dwa odcinki są ubezpieczone liną, choć akurat na nich jest na tyle szeroko, że bez problemu można minąć innych turystów.

Tu szlak nie jest zbyt stromy – ot maszerujemy lekko pod górkę i pokonujemy dwa rwące strumienie. Trochę skakania po głazach, podpierania się kijkami, by ocalić buty. Są też jakieś resztki śniegu zalegające w jarach – mimo iż mamy początek lipca, to całkiem sporo zalega śniegu po wyjątkowo wilgotnej zimie.

Fronalpstock
Psst…
Szwajcaria to nie tylko zegarki i ser, ale też genialne szlaki hikingowe i piękne widoki.
Więcej fajnych miejsce w Szwajcarii
Do śródła Renu, Szlak numer 49 w Alpach Szwajcarskich
Alpy Szwajcarskie, Gryzonia
Alpy Szwajcarskie, Gryzonia

Wyzwania i pot zaczynają się na ostatnim kilometrze. Tu ścieżka zmienia się gwałtownie w strome podejście po skałach, a stopy trzeba podnosić wyżej niż kolana. Ja powiedziałbym “wreszcie”, ale tato entuzjazmem do trasy przestaje pałać. I na nic zdają się zapewnienia, że to już “tuż tuż” i “na pewno za tym zakrętem”. Na szczęście mama jest w pełni zdeterminowana! “Jak dziś nie wejdę, to kiedy?!” – po tym dobitnym stwierdzeniu tato nie ma już możliwości na rozterki i dyskusję.

No nic, idziemy… Choć wyrzuty sumienia trochę mnie gnębią, gdyż trasa okazała się trudniejsza niż zakładałem. 

Źródło Renu to jezioro Tomasee położone w małej niecce, do której ścieka woda ze stromych skał. Dziś unosi się na nim jeszcze sporo kry, a woda jest przeraźliwie zimna. Miejsce na zdjęcia jest idealne: skały odbijające się w ciemnej toni małego jeziora.  

A do tego, z niewielkiego szczytu powyżej, rozpościera się wspaniały widok na Dolinę Surselva i góry zachodniej Gryzonii. Wisienka na torcie? Oczywiście! Jest nią ogromna tęcza łącząca dwie strony doliny. Po prostu: pięknie!

Alpy Szwajcarskie, Gryzonia
Tomasee, Lai da Tuma
Tomasee, Lai da Tuma
Tomasee, Lai da Tuma
Widok na dolinę Surselva

Chwila przerwy i czas wracać. To, co się weszło teraz trzeba zejść. Szlak do pokonania mamy ten sam. Znów odrobina gimnastyki na skałach, a potem droga przez zbocze, strumienie i na parking.

Źródło Renu, szlak 49 i Jezioro Tomasee praktycznie

  • Długość trasy to 8.5 km i pokonanie jej zajęło nam (ze zdjęciami) około 4.5 h
  • Sam szlak 49 to pętlam, która za jeziorem Tomasee pnie się w górę na wysokośc 2739 m n.p.m. do szczytu Piz Nurschalas, jednak to nie wycieczka na wczesne lato (śnieg) i zdecydowanie trudniejsza – 890m podejścia i 5h dla sprawnego piechura
  • Szlak jest raczej prosty, dopiero na końcu pojawiają się małe trudności
  • Na przełęczy Oberalppass jest spory i darmowy parking
  • Można tu też dotrzeć pociągiem
  • Najbliższy nocleg można znaleźć w Andermatt – lista hoteli na booking.com, które jest świetną bazą wypadową dla turystów odkrywających tą część Alp jak również dla kierowców chcących zasmakować górskich przełęczy
  • Mapa jest tu, na SchweizMobil
  • Szlak położony jest wysoko w górach, więc wybranie się na niego w początku czerwca może okazać się bardzo niebezpieczne ze względu na zalegający śnieg. Zbocza są tu strome i łatwo o lawiny lub zjazd w przepaść. Gdy my tu byliśmy, część szlaku była zamknięta.
  • Pierwszy raz w Alpach Szwajcarskich – zacznij od tego przewodnika.
zamknięty szlak w alpach

Rzym nocą – najciekawsze miejsca na zdjęciach od zmierzchu do świtu