Nie ma bardziej pocztówkowego miasteczka prowansalskiego niż Gordes. Po prostu – górująca nad doliną, o piętrowej, starej zabudowie mieścina jest kwintesencją Prowansji. Nic dziwnego, że tak malownicze widoki przyciągają dziś spore grono turystów i zamożne sławy francuskiego życia towarzyskiego.
Avignon to niewielkie miasto, które zapisało się nadzwyczaj wyraźnie w kartach historii Europy. Będąc miejscem „niewoli” papieskiej przez prawie wiek, utrzymując kilku kilometrowe mury obronne o wątpliwej przydatności, Avignon jest magnesem na turystów.
Mijając Pireneje i wzgórza Langwedocji zatrzymaliśmy się w małej mieścinie położonej z dala od autostrad i głównych szlaków turystycznych. Pezenas skusił nas obietnicą eleganckich pałaców i kamienic. Przywitał nas za to miłymi ludźmi i lokalnym świętem przepełnionym jarmarkami, winem i smakołykami, a wieczorem hucznym świętowaniem i pełnymi po brzegi knajpkami. Był to naprawdę miły widok. Obiecane pałace były raczej wątpliwej
Opuszczając Barcelonę udaliśmy się w dwa małe miasteczka położone na północ od Girony. Besalu to mała mieścina w całości zachowująca średniowieczny charakter. Odwiedzających wita długi, wysoki, kamienny most, po którym zanurzamy się w małą plątaninę wąskich uliczek poprzecinanych wiszącymi flagami i jarmarcznymi wystawami sklepów. Miasteczko jest świetnym miejscem na trwający godzinę lub dwie postój lub wypad za miasto.
Czy Barcelona zasługuje na cały rozdmuchany dziś splendor i oklaski przerywane ochami i achami? Miliony turystów próbujące w upalne, sierpniowe popołudnie przepchnąć się w pocie przez Ramble, czy zgubiwszy się w plątaninie Bari Gothic wąchając smrody miasta, zadają sobie właśnie to pytanie.
Na czwartkowy spacer zaplanowaliśmy wszystko co najlepsze (i to, co można pokazać w jeden dzień osobie będącej pierwszy raz w stolicy Katalonii).
Ten dzień rozpoczęliśmy od mozolnej wspinaczki na Montjuick. Pierwszym punktem na trasie było Las Arenas przy placu Espanya – niegdyś corrida, dziś, chyba głównie na przekór Hiszpanii, centrum handlowe i punkt widokowy. Po ostatniej walce z bykami z 2011 nie ma dziś w każdym bądź razie żadnego śladu. Z Espanya’i udaliśmy się pod górę, w kierunku fontanny i muzeum MNAC (Narodowe
Poranek rozpoczęliśmy od wspinaczki na wzgórze Tibidabo, pod którym de facto nocowaliśmy. Szlak na szczyt obfituje w przepiękne widoki na położone poniżej miasto. Wieńczący górę kościół Sagrat Cor i przycupnięte pod nim jedno z najstarszych wesołych miasteczek, mile zachęcają do dalszego zwiedzania Barcelony. Nieco poniżej Sagrat Cor znajduje się pokaźna wieża telewizyjna, o którą co rusz zahaczają przelewające się przez